..
Jędrek Górnikowski- SZEŚĆ WYSP

2 | 2346
 
 
2011-03-31
Odsłon: 1424
 

Hvar 2010

 (kwiecień 2010r. lekcja geografii)

-„Kret? słyszałeś kiedyś o Hvarze? „

-”no ta wyspa w Chorwacji, a co?”

-”a bo Paweł coś mówi, że planuje tam wakacje wspinaczkowe, jedziemy z nim”

-”sie wie!! jaha! Kiedy?

 

(około 20 lipca 2010r. Zawiercie)

-”Jędruś Twój telefon dzwoni”

-”Halo? Cześć Kret tu Paweł, słyszałem, że chętny byłeś aby na Hvar jechać, jedziesz? Jedziemy za tydzień.
-„noooo”
-„ok, to my przyjedziemy z Martyną do Ciebie za 2 godzinki i wszystko obgadamy, naka do zo”

 

 

a za tydzień byłem już wpakowany w autko jadące na Hvar.

 

Podróż długa, ale ciekawa. Co jak co, ale nudy nie zaznaliśmy z Arturem na tylnych siedzeniach. Po kilkunastu godzinach dotarliśmy do miejsca gdzie droga się skończyła. Port to za duże słowo. No ale duża to tam była kolejka oczekujących na prom.

Jako że to wyspiarski wyjazd atmosfera wyjazdu była również wyspiarska, czas przestał mieć znaczenie. Dwie czy może nawet trzy godziny spędzone w porcie „płynęły” szybko. Na camp Lili dotarliśmy już późnym wieczorem. Szybkie rozbicie namiotu, narada- ja spię z Arturem, Paweł z Martyną i chodu oblookać miejscówe. Pózną nocą zmęczeni padliśmy w namiotach!

 

(cycycycycycycycycycycy) (nadal mam zamknięte oczy, jeszcze śpię ale coś robi cycycycycyccycycycy. Hmmm co to?) Wstałem o … , nie wiem... czy to ważne.. to jest wyspa Hvar, to są wakacje- tu czas nie gra roli. Paweł i Artur nie spali już od dawna,,, ich też obudziło tajemnicze cycycycy...

Krótka narada i tajemnica zostaje rozwiana. Cykady! (chciałoby się rzec na Cykladach, ale to dopiero w sierpniu roku następnego- na wyspie Tinos).

 

Amciu amciu i ruszamy na pierwsze nasze deep watery.

Pierwszy dzień należy podsumować: „chłopaki się napalili, poszli, pokaleczyli się i krwawią i tyle w temacie”.

 

Kolejne dni na na wyspie upływały nam przeciwnie do rytmu cykania cykad. One monotonie cycycycycycy, a my to tu to tam. Pływamy, nurkujemy, wspinamy się, trekingujemy, zwiedzamy, jemy.

 

Wspinaczkowo to warto wspomnieć o kilku sprawach. Udało nam się wyznaczyć i przejść dwie nowe drogi na klifach (zaraz obok campu lili), drogi max 6b. U Mira bawiliśmy się super! Kawał dobrego wspinania, kłaniamy się w pas Mirowi za zagospodarowanie terenu. Warto odwiedzić miejscówkę.

 

Kulinarnie to tak: właściciel knajpy na campie Lili to niezłe ziółko i kapuś.. ryba za 150zł... no okey. No i z grillowaniem było u nas różnie. Ale pamiętajcie: „Bern ol de ajlend” ( chyba tylko właściciel knajpy wie o co mu chodziło...). Reszta!! mniam!!

 

Nurkowanie, pływanie: woda jest za słona! Dobrze, że przynajmniej ciepła:)

 

Treking: St Nicola.. ciekawa wycieczka turystyczno – krajoznawcza. Polecamy:)

Zwiedzanie miasta Hvar: główna droga do Hvaru, z Svetnej Nedjelnej- ZGROZA!!! Misto- piękne!

 

Dobrzę, nie będę już nudził! Ale dodam, że to właśnie tu narodził się pomysł projektu SZEŚĆ WYSP.

 

www.szesc-wysp.idhost.pl

 

 

Zapraszam bo galerii, bo to ona tu najważniejsza!

 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd